Blog
Daleko blisko
Wojciech Sadurski
Wojciech Sadurski prawnik, publicysta, pracuje...
132 obserwujących 435 notek 1437515 odsłon
Wojciech Sadurski, 15 sierpnia 2012 r.

Dziennikarzom ku przestrodze

Opowiadano mi, no dobrze, konkretnie opowiadał mi Adam Michnik, że swojego czasu podczas kolegium redakcyjnego „Wyborczej”, ktoś wspomniał, być może żartobliwie, o “aferze Rywina i Michnika”. „Nie mieszaj w to Rywina” – wciął się do rozmowy Adam.

I tak trochę jest teraz: afera Amber Gold, która zaczęla się jako sprawa Plichty, powoli przekształca się w „sprawę Plichty i Michała Tuska”, a niedługo stanie się aferą Tuska, już wszystko jedno którego. Na plan drugi zejdzie kryminalna działalność polskiego Madoffa – kluczowe stanie się, dzięki pracowitym zabiegom prawicowej prasy i blogosfery, niemądre i czasem nierzetelne, ale w końcu nie przestępcze, zachowanie syna premiera, na obrzeżu Amber Gold, OLT, gdańskiego lotniska i trójmiejskiego wydania GW. Plichta zaczyna już odgrywać rolę autorytetu dla prasy, która przeprowadza z nim wywiady (jak na razie - jeden wywiad na szczescie), dając mu platformę oblewania błotem mlodego Tuska dla wybielania siebie.

Dlatego trzeba pamiętać o proporcjach winy, o różnicach między działaniem nierozważnym a przestępczym, o rozróżnieniu między wchodzeniem w interesy z człowiekiem marnej reputacji a byciem takim człowiekiem. Tworzenie jakiejś symetrii między Plichtą a Michałem Tuskiem jest przejawem zacietrzewienia, na mocy którego każdy kij jest dobry, by uderzyć nim w nielubianego przez siebie polityka.

Co nie oznacza, że z nierozważnego i czasem nieuczciwego postępowania syna premiera nie można wyciągnąć jakich lekcji, dla dobra ogólnego. A zwłaszcza dla braci dziennikarskiej. Bo postepująca finansowa mizeria tradycyjnych mediów, w połączeniu z ekspansywnością prywatnego biznesu, stwarza pokusy, jakim niektórzy dziennikarze nie potrafią się oprzeć, zwlaszcza gdy działania mieszczą się w „szarej strefie”, regulowanej bardziej przez kanony rzetelności i etyki niż przez prawo i sądy. Przypomnijmy więc kilka takich kanonów, ku pamieci i przestrodze:

·        Dziennikarzowi nie wolno zajmować się akwizycją reklam, z wyjątkiem akcji społecznych i charytatwnych,  

·        Materiały dziennikarskie powinny być jasno oddzielone od materiałów promocyjnych i reklamowych;

·        Niedopuszczalna jest kryptoreklama, ukryta reklama i zatajanie informacji dla własnych korzyści;

·        Dziennikarzowi nie wolno przyjmować od nikogo korzyści za zamieszczenie lub niezamieszczenie materiału dziennikarskiego;

·        Firmy PR nie mogą oferować wynagrodzenia dla dziennikarza lub redakcji za publikację materiału dziennikarskiego;

·        Dziennikarze nie powinni współpracować w żadnych wspólnych przedsięwzięciach biznesowych lub innych z podmiotami, które prawdopodobnie będą występować w ich materiałach dziennikarskich.

 

To podstawowe zasady. Pierwsze cztery zawarte są m.in. w kodeksie etyki dziennikarskiej SDP, Dziennikarskim Kodeksie Obyczajowym SDRP i w zasadach postępowania dziennikarzy grupy Media Regionalne, a także w standardach Rady Europy. Piąta – w Kodeksie Dobrych Praktyk Związku Firm Public Relations. Ostatnia zawarta jest w zasadach etyki dziennikarskiej New York Timesa (The New York Times Company Policy on Ethics in Journalism).

 

Powie ktoś, być może: a gdzie tam naszym do New York Timesa? Nie zgadzam się. Etyka jest uniwersalna, także dziennikarska.

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Autorka Droga i Szanowna Pani Przez stara sympatie zamieszczam komentarz, choc generalnie nie...
  • @Autor Wariactwo nt falszerstw ma charakter profilaktyczny. Nie chodzi o wybory samorzadowe, ale...
  • @Autor W Salonie24 juz nie pisze. Moj staly blog jest obecnie w portalu naTemat.pl. O sprawie...

Tagi

Tematy w dziale